|
Polityka i ekonomia - niezależne komentarze i felietony.
Wizualizacja muzyki - muzyka klasyczna, malarstwo i balet.
Więcej muzyki na witrynie CQClassical na YouTube.
Blog > Komentarze do wpisu
Marek Sienkiewicz - poeta z mojego miastaPoniżej krótka biografia Marka Sienkiewicza i jego dwa wiersze z tomiku „Kołysanka dla Agaty”, wydanego w 2002 roku. W Internecie natrafiłem na blog jednej z dziewczyn (pań), która z zachwytem cytowała jeden z wierszy Marka Sienkiewicza, zamieszczony tam zresztą bez jego wiedzy ani zgody. Narzekała ona, że nigdzie nie może znaleźć więcej wierszy tego, cenionego przez nią, poety z Głogowa. Postanowiłem coś z tym zrobić. Skontaktowałem się z Markiem, i za jego przyzwoleniem, zamieszczam dwa jego wiersze oraz link na jego stronę, gdzie będą publikowane jego wiersze oraz eseje na temat poezji.
Marek Sienkiewicz, ur. 1962 r. w Głogowie, poeta.
Studiował na Uniwersytecie Wrocławskim nauki polityczne. Przez wiele lat
był nauczycielem historii w głogowskich szkołach średnich.
Wydał tomiki poezji „Ars Amandi” i „Miasto po deszczu”, „Kołysanka dla Agaty”, a także, w 2001 roku, książkę eseistyczną „Długi (Drugi) oddech klasyki”. Współpracował z kwartalnikiem artystyczno-literackim „Akapit”. Elegia: dla Osipa Mandelsztama Umierał w grudniu, u kresu chłodnego roku, Zawieja przeciągle szastała ze śnieżnej kabzy I mróz kulił się z zimna, szczękał i dygotał. Rtęć wciąż opadała; łaźnie zionęły łuną siarki, Powietrze chwytało mocnym uściskiem za gardło I oddech tajał złowieszczo w swój ostatni akord. Muzy lewity — grecka mowa i helleńskie Włochy Ze znużonym falsetem Dantego pośród ciżby Przetrwały do dziś, goszcząc w progach strofy Prowadzącej do domu. Ruiny genueńskiej izby Tętnią życiem w Przymorzu. Słyszysz krzątaninę, Trel szczygła, pachnie czeremcha i wędzona ryba. Ziemia w kolistym pejzażu rubieży, drutów i granic Pod stopą Mnemosyne rośnie tu z każdą wiorstą I przestaje więzić. Niechęć i zdwojona nienawiść Chcąc spętać głos Sokrata, zdławić swoją mocą, Podnoszą pięść centurii nadto bezbronną i słabą, Co pozwoli zwyciężyć strach, chociaż nie ocala. Odrzucenie przydaje siły, jak i ran rozdarcie, Zwiotczałe mięśnie i myśli wikłane w spory . Nabierają werwy. Mrok i postępująca marność Podejdą do wezgłowia nary z wiązką światła, Sidląc w różnogłosych słowach już bez szkody Dla miłości, co z brzaskiem wszystko tutaj rodzi. Joshue Patrzyłem na „Niesienie Krzyża” Hieronima Boscha Teraz powołujemy się na Twoje imię a my budujemy nową arkę przymierza w kraju Nod na zachód i wschód od Edenu, gdzie krzemowa dolina, witryny jedynie z gadżetami, a żołnierze, potomkowie Mosesa, ostrzeliwują miejsce Twojego narodzenia. Tam odźwiernym nieba muzułmanin Nusejbeh. Wszak jesteś naszą wspólną klęską. niedziela, 11 września 2011, niss26an49
TrackBack
|
|