|
Polityka i ekonomia - niezależne komentarze i felietony.
Wizualizacja muzyki - muzyka klasyczna, malarstwo i balet.
Więcej muzyki na witrynie CQClassical na YouTube.
Blog > Komentarze do wpisu
Głębokie myśli POsłanki Joanny MuchyO systemie opieki zdrowotnej w Polsce oraz o jej wzorcu z służby zdrowia z Singapuru.
W Ogólnopolskiej Gazecie PO z lutego 2011 roku, w artykule pt. „Najciekawiej w Singapurze”, posłanka z PO, Joanna Mucha, podjęła próbę analizy sposobów na reformę służby zdrowia w Polsce. Dotąd, znana była głównie z niezbyt pogłębionych wystąpień PR-owskich w wielu stacjach TV na różne tematy. Dlatego z wielkim zainteresowaniem przeczytałem wywody posłanki w piśmie partyjnym, mającym zaświadczyć o jej „dogłębnej” znajomości służby zdrowia w Polsce.
Analizując zagraniczne wzorce organizacji służby zdrowia, pani posłanka tak oto charakteryzuje działanie owej służby w Niemczech: „ W Europie są dwa systemy traktowane jako wzorcowe. System Bismarcka, w którym mamy kasy chorych, działa w Niemczech. Jestem ubezpieczony – korzystam ze świadczeń. My kasy chorych zlikwidowaliśmy, ale wciąż udajemy, że mamy ten system. Drugi to angielski system Beveridge‘ a, gdzie pieniądze idą po prostu do budżetu i z budżetu są wypłacane na świadczenia. Ubezpieczony jest każdy, kto jest obywatelem. W Polsce mamy de facto mieszankę tych dwóch systemów, ale ze wskazaniem na system angielski. Bo poza tym, że pieniądz na świadczenia zdrowotne jest zaznaczony – jako składka zdrowotna – to ubezpieczeni są wszyscy.” Zaiste, głębokie przemyślenia, warte do upowszechnienia w Niemczech i U.K., ale chyba w tamtejszych kabaretach. Warto byłoby, aby pani posłanka dokładnie zapoznała się, jak działa służba zdrowia w ww krajach. Bo z mojej wiedzy wynika, że daleko lepiej niż w Polsce, szczególnie niemiecka służba zdrowia. A niemieckie kasy chorych zostały dawno zreformowane i polskie wzory organizacyjne nijak nie przystają do niemieckich. Ale posłanka Mucha przedstawiła potem wzór godny do naśladowania w Polsce wywodzący się z … Singapuru. Pomyślałem sobie, że całkiem niezła perspektywa dla niektórych posłów z komisji zdrowia i dla urzędników z NFZ, aby udać się w podróże służbowe dla studiowania doświadczeń służby zdrowia w Singapurze. Oczywiście, że na koszt podatnika. Bo Niemcy i Wielka Brytania lub Holandia – to za blisko. W dalszej części swego wywiadu posłanka Mucha ujawnia dalsze swoje, odkrywcze przemyślenia. Pytanie:”…..Teraz np. w związku z limitami mieszkańcy Warszawy na operację usunięcia zaćmy jeżdżą do Kalisza. – To kolejny przykład braku i zarazem potrzeby monitoringu. Znam dyrektora szpitala, który jest w stanie załatwić sobie w NFZ kontrakt na wykonywanie operacji biodra na tak wysokim poziomie, że nie może go przerobić. W związku z tym zamierza zwozić ludzi z domu spokojnej starości, bo tam właściwie każdy kwalifikuje się na operację biodra. Tylko jaki jest sens wykonywania takiej operacji u 85-latka, który nie chodzi i nie będzie chodzić, bo się nie zrehabilituje? Nie chciałabym wyjść na kogoś, kto w czambuł potępia polskich lekarzy. Są wspaniali, ale system niestety skłania do poszukiwania nieetycznych rozwiązań. I dalej :Pytanie – Jeszcze raz zapytam o system singapurski, on się wydaje odpowiedzią na większość bolączek polskiej służby zdrowia. Skąd założenie, że ludzie go nie zechcą? –Moim zdaniem jest nie do wprowadzenia w Polsce. On ma bardzo wiele wrażliwych miejsc. Np. starsi ludzie przyzwyczajeni do traktowania wizyty u lekarza co dwa tygodnie jako rozrywki. – I nie da się wyłączyć starszych pań? – Dlatego mówię o pilotażu dla kilkudziesięciu tysięcy ludzi. I to byłoby bardzo ciekawe, ale i dramatycznie trudne, bo trzeba by było obniżyć im składkę zdrowotną tak, aby część środków lokowali sami na swoich kontach ubezpieczeniowych. To nie jest łatwe. itd…. „ Polecam link http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/51,80271,9063878.html?i=1 do zapoznania się z całością wywiadu posłanki, jak ktoś chce się dalej poweselić. Ale mi się zrobiło nie całkiem wesoło. Bo zrozumiałem dlaczego, w Polsce są lekarze pierwszego kontaktu, zamiast lekarzy rodzinnych, jak np. w Holandii. Zrozumiałem, dlaczego w Polsce, lekarze pierwszego kontaktu unikają skierowań pacjentów na badania kontrolne i profilaktyczne, bo to jest płacone z puli ich pieniędzy, które otrzymują z NFZ. I zrozumiałem też dlaczego, w moim mieście Poznaniu, który aspirował do miana „europejskiej stolicy kultury”, dwa lata temu odmówiono mi przyjęcia na badania profilaktyczne chorób serca. Powiedziano mi, iż jestem za stary, bo skończyłem 55 lat. Niech się choć pocieszą staruszki 85 –letnie, o ile czytają Internet, aby podziwiać mądrość przemyśleń posłanki Joanny Muchy.
poniedziałek, 07 lutego 2011, niss26an49
TrackBack
|
|