|
Polityka i ekonomia - niezależne komentarze i felietony.
Wizualizacja muzyki - muzyka klasyczna, malarstwo i balet.
Więcej muzyki na witrynie CQClassical na YouTube.
Blog > Komentarze do wpisu
Czyżby upadek OFE na ich własne życzenie?Obserwujemy obecnie w mediach dyskusję społeczną o zamierzeniach rządu wobec OFE. Ważnym jest, aby w tej dyskusji wiedzieć, kto występuje w czyim imieniu lub interesie. Jest to jeden z podstawowych kanonów etyki biznesowej na Zachodzie, szczególnie w USA. W Polsce standard ten jest często wyśmiewany. Osoby zatrudnione w przeszłości w bankach zagranicznych, będących właścicielami OFE, w charakterze doradców czy też członków rad nadzorczych, fakty te ukrywają, lub ujawniają je wówczas, gdy są do tego zmuszone. A informacja ta winna pojawiać się każdorazowo przy przedstawianiu uczestnika dyskusji lub autora artykułu.
Reforma emerytalna, przeprowadzona w Polsce w 1999 roku, odcisnęła swoje piętno w wielu dziedzinach, mających wpływ na stan finansów państwa oraz na zasobność portfeli obywateli. Zagraniczne banki oraz korporacje ubezpieczeniowe, wprowadzające w Polsce tzw.koncepcję „bankassurance”, to jest połączenie w jednej instytucji, wielu usług finansowych, w tym bankowych, ubezpieczeniowych oraz funduszy inwestycyjnych oraz funduszy emerytalnych, zwietrzyły ogromny interes. Najpierw udało im się nakłonić do koncepcji OFE władze na Węgrzech, potem przyszła Polska. Interes był na tyle intratny, że niektóre z nich bezceremonialnie odstąpiły od zaplanowanych wcześniej, długofalowych strategii marketingowych, zakładanych przy wejściu na rynek w Polsce. Oto jedna z zagranicznych instytucji finansowych, zakładająca dotarcie z ubezpieczeniami kapitałowymi na życie do tworzącej się w Polsce klasy średniej i do ludzi wolnych zawodów, regularnie prezentująca w mediach spoty z zadbanym domem, ogródkiem i zamiłowaniem do muzyki klasycznej, raptownie zaczęła zmienić swój wizerunek. W nowych spotach zaczął królować widok robotnika w kombinezonie, kopiącego drzwi wejściowe nogą w celu ich otwarcia, idącego podpisać zgłoszenie do OFE. Wraz z tą zmianą wizerunkową nastąpiły dalsze: do pracy w usługach finansowych, szczególnie w okresie zapisów do OFE, przyjmowano przypadkowych ludzi, bez przygotowania merytorycznego, których łatwo było przyuczyć do rozpowszechniania tzw.szeptanej propagandy, szczególnie w swoich środowiskach. Była to celowa akcja, obliczona na zwerbowanie jak największej liczby uczestników do poszczególnych OFE. Przed ich przyjściem, firma budowała swój prestiż tym, że ca 90 % jej sił sprzedaży to byli ludzie z wyższym wykształceniem. Do akcji OFE rekrutowano ludzi nawet po podstawówce. Miało to bardzo negatywny skutek w postrzeganiu tych instytucji finansowych na rynku. Następstwem była silna fluktuacja kadr, wiele przypadków naruszenia prawa oraz ogólny upadek etyki zawodowej w usługach finansowych. W ten sposób, często również w Polsce, powstawał scenariusz, prowadzący do powstania kryzysu finansowego w latach 2008-2009. Jedną z jego głównych przyczyn, jak się obecnie ocenia, były braki w przygotowaniu zawodowym agentów (doradców finansowych, przedstawicieli bankowych) i poważne naruszenia zasad etyki w biznesie. Wiele osób w 1999 zapisało się do OFE, bo taki obowiązek
nakładała na nich ustawa. Pozostali, którzy mieli prawo wyboru pozostania w
starym systemie ZUS lub przystąpienia do tzw.II filaru (OFE) – zostali poddani
dość skutecznemu praniu mózgów przez działania marketingowe firm
ubezpieczeniowych oraz OFE, które były tworzone głównie przez te firmy. Uwierzyły
w zapewnienia, że zgromadzone przez nich środki na przyszłą emeryturę będą
mogły być dziedziczone. Przekonanie to przekazywano Polakom poprzez głośną i
agresywną kampanię medialną, oraz poprzez agentów, działających na rzecz i w
imieniu OFE. Przekonanie to rozpowszechniano pomimo tego, iż brak było ku temu
jakichkolwiek podstaw prawnych, bowiem założenia reformy emerytalnej z 1999
roku odsuwały na przyszłość zagadnienie, w jakiej formie będą wypłacane
emerytury kapitałowe oraz przez kogo. Zakładano, że pierwsze zakłady emerytalne
powstaną w ciągu 9 lat, a do tego czasu uchwali się niezbędne akty prawne.
Pomimo tego fundamentalnego braku, o którego istnieniu doskonale wiedzieli
twórcy reformy OFE, bezkarnie rozpowszechniano obietnice, że jeśli przyszły
emeryt nie wykorzysta zgromadzonych środków, w OFE w całości po przejściu na
emeryturę, to pozostałość pieniędzy na koncie emerytalnym dostaną osoby przez
niego uposażone, to jest współmałżonek, dzieci lub inna rodzina. Takie rozwiązanie było głównym motywem
kampanii reklamowej i bardzo kosztownych działań marketingowych, prowadzonych
przez poszczególne PTE oraz Urząd Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi (
osławione UNFE), którym kierowała Pani Ewa Lewicka, w randze wiceministra.
Podstawowe szkolenia prawników i kadry menadżerskiej z PTE odbywały się właśnie
w ww. urzędzie, co świadczy o tym, że był on zaangażowany w działalność niezgodną
z prawem, według obecnie panujących norm w dziedzinie ochrony praw konsumentów. Wczoraj, Leszek Balcerowicz, który bardzo zaangażował się w obronę OFE, odwołał się do tego, że przecież to obywatele, zapisując się masowo do OFE w 1999 roku, brali udział w swoistym referendum i zdecydowanie poparli koncepcję tej reformy emerytalnej. Głęboko nie zgadzam się się z tym poglądem. To nie było referendum. To była zaplanowana i kosztowna akcja marketingowa, która w dużym stopniu dezinformowała potencjalnych klientów OFE, na co są dzisiaj oczywiste dowody. Uruchomiona została niespotykana dotychczas, potężna machina nacisku na ludzi, którym obiecywano emeryturę pod palmami za 30/40 lat oraz prawo własności i prawo do dziedziczenia zgromadzonego kapitału, a także, o czym prawie w ogóle się nie wspomina, prawo do wyboru formy wypłaty świadczenia emerytalnego w zakładzie emerytalnym. Były to obietnice bez pokrycia, jednakowoż mogły być one odbierane poważnie, bowiem zamieszczane były w publikacjach i ulotkach reklamowych OFE. Tak też byli szkoleni agenci OFE oraz tzw.sub-agenci, czyli osoby działające „part time”, pomagające w pracy agentom. Państwowy urząd nadzoru UNFE, w ogóle na to nie reagował. Nie reagowały na to również, co trzeba podkreślić ze smutkiem, organizacje powołane do ochrony praw konsumentów. W grudniu 2008 roku weszła w życie ustawa o emeryturach kapitałowych, na mocy której wprowadzono rozwiązania przeciwne do propagowanych przez OFE, założeń reformy emerytalnej z 1999 roku. Przyjęta ustawa nie przewiduje bowiem zapowiadanych uprzednio przez rząd emerytur małżeńskich i wyklucza dziedziczenie zgromadzonych przez lata środków pieniężnych w OFE, przekazanych na fundusz emerytalny. Ustawa stanowi, że jeśli emeryt umrze przed osiągnięciem wieku emerytalnego, jego oszczędności zgromadzone w OFE, przekazane na fundusz emerytur kapitałowych, przepadają na rzecz ZUS, czyli skarbu państwa. Jeśli zaś śmierć emeryta nastąpi w ciągu trzech lat od daty wypłacenia pierwszej emerytury, wtedy możliwe jest otrzymanie przez najbliższych tzw. wypłaty gwarantowanej. To jednorazowe świadczenie. Jeśli śmierć nastąpi miesiąc po pobraniu pierwszej emerytury, wówczas wypłacona składka zostanie pomniejszona o 1/37. Wypłata gwarantowana nie zmienia faktu, że gromadzone przez lata środki pieniężne, w większości przypadków, na wypadek śmierci emeryta, pozostaną poza zasięgiem jego najbliższych. Brak emerytury małżeńskiej dotknie przede wszystkim kobiety. Nie tylko dlatego, że statystycznie mężczyźni żyją krócej. Również dlatego, że zwłaszcza w polskich warunkach, to kobieta ma większe przerwy w pracy, a więc gromadzi w II filarze mniej środków. Wcześniej przechodzi na emeryturę, więc dodatkowo jej emerytura jest niższa. Świadomość zabezpieczenia na wypadek śmierci męża, powodowałaby większy psychiczny komfort w podejmowaniu decyzji o rozwoju kariery zawodowej, z uwzględnieniem planowania powiększenia rodziny i wychowania dzieci. Pozostawienie jej bez pieniędzy z OFE po mężu tylko dlatego, że ten zmarł trzy lata za późno lub tydzień za wcześnie, ma nie tylko niewiele wspólnego z polityką prorodzinną, ale po prostu ze zwykłą sprawiedliwością. Nie ma wątpliwości, że na takim kształcie prawa skorzystały głównie instytucje finansowe, przede wszystkim fundusze emerytalne, należące głównie do międzynarodowych korporacji finansowych. Już dziś dysponują one ogromnymi kapitałami, które w dużej części rosną także dzięki wysokim kosztom obsługi, opłacanych z naszych środków. Przyjęta ustawa jest, niestety, kolejnym przykładem wprowadzania dziwnie rozumianej solidarności. System w obecnym kształcie ma zabezpieczać emerytury kolejnym pokoleniom. Niestety, kosztem własnej rodziny. W rzeczywistości natomiast gwarantuje funduszom emerytalnym dysponowanie potężnymi sumami bez realnych właścicieli. Z ubolewaniem należy podkreślić, że przyjęta ww. ustawa o emeryturach kapitałowych, burząca podstawy i motywację do oszczędzania na emeryturę u milionów Polaków, spotkała się z nikłym zainteresowaniem w polskich mediach. Również tzw. znani polscy ekonomiści, często w przeszłości pracujący na rzecz instytucji-właścicieli OFE, takich jak ING, CU, Amplico Life (AIG) oraz innych, rzadko wypowiadali się krytycznie o rozwiązaniach ww. ustawy. Nie przypominam sobie, aby w sprawie uchwalonej ustawy o emeryturach kapitałowych zabierał głos Leszek Balcerowicz. Inna reakcja nastąpiła po tym, kiedy rząd ogłosił plany zmniejszenia przekazywanej składki do OFE z dotychczasowych 7, 3 % do 2,7 %. Wówczas gremialnie odezwali się obrońcy pogrzebanej wcześniej, wskutek wejścia w życie ustawy o emeryturach kapitałowych, reformy emerytalnej, opartej na OFE. W mediach trwa niesłychana wrzawa w obronie OFE. Ruszyła też kampania, finansowana bezpośrednio przez OFE. Krokodyle łzy, wylewane z powodu planów rządu, mają mało wspólnego z
interesem przyszłych emerytów. Dotychczasowa, inwestycyjna działalność OFE nie
przyniosła zadowalających rezultatów. Wysokie koszty, niska zyskowność, mała
troska o klienta – to główne przyczyny, że OFE nie cieszą się zaufaniem
społecznym znacznej części opinii publicznej w Polsce. W małym stopniu są
poddane działaniu konkurencyjnego rynku: wszystkie oferują zbliżoną strategię
inwestycyjną, pobierają te same opłaty. Ze względu na płytki rynek kapitałowy w
Polsce wyniki poszczególnych OFE niewiele się od siebie różnią. Obie strony sporu, czyli rząd i zwolennicy OFE, występują, jako prawdziwi reprezentanci interesów emerytów. Jakkolwiek większe atuty widać w tej rozgrywce po stronie rządu i ministra Rostowskiego, to mogliby oni to pokazać czynem. Powinni poprzeć postulat, zgłoszony przez parlamentarzystów z PiS, aby przynależność do OFE była dobrowolna. Postulat ten winien dotyczyć nie wszystkich, ale tych, urodzonych przed 1969 rokiem, którzy mieli prawo wyboru w 1999. Tym samym naprawiono by to zło, wyrządzone ludziom nieuczciwą propagandą i naciskiem, którzy w wyniku swej niewiedzy i łatwowierności wybrali dla siebie niekorzystne rozwiązania. Jak wiadomo, według obowiązujących obecnie przepisów, możliwość przejścia z OFE do ZUS mają obecnie tylko te osoby, które przejdą na emeryturę do końca 2013 roku. A co z urodzonymi po 1 stycznia 1954 roku? Każdy ubezpieczony miałby możliwość wyboru wariantu zbierania składki na swoją emeryturę: w ZUS albo w ZUS i OFE. Przyjmując takie rozwiązanie, zmuszono by OFE do większej dbałości o interes klienta i polepszenie wyników inwestowania. A co najważniejsze – rząd RP oraz Sejm RP udowodniłyby obywatelom, że rzeczywiście występują w ich najlepiej rozumianym interesie. Przykład problemów OFE pokazuje dobitnie, że te firmy i instytucje, które kierują się egoizmem i wyłącznie własnymi interesami, zapominając o potrzebach swoich klientów, czy wręcz wprowadzając ich w błąd, prędzej czy później za to słono zapłacą. Lekcje tą gorąco polecam polskim firmom z branży IT, a w szczególności operatorom telefonii komórkowej, providerom internetowym oraz operatorom telewizji kablowej.
czwartek, 27 stycznia 2011, niss26an49
TrackBack
|
|